Człowiek jest istotą społeczną i relacje z innymi ludźmi są wpisane w nasze życie. Samorealizacja i czerpanie radości z osiągnięć nie są możliwe w izolacji społecznej. Nawet największy sukces nie „smakuje” w samotności.


Jedynie przeżywanie go z bliską osobą przynosi prawdziwą radość i satysfakcję. Współdzielenie radości z innymi przynosi nam także korzyści w postaci potwierdzenia ważności naszych osiągnięć w oczach otoczenia i poprawę samooceny.

Wspólne przeżywanie codziennych trosk i radości umacnia relacje i zbliża ludzi do siebie. Zdarza się jednak także tak, że sukces staje się przyczyną nieporozumień w relacjach międzyludzkich. Powszechnie mówi się o tak zwanym wyścigu szczurów, w którym nie ma miejsca na sentymenty i przyjazne nastawienie do drugiej osoby. Wszechobecna rywalizacja każe postrzegać innych jako konkurentów, a ich sukcesy jako zagrożenie dla własnych osiągnięć i wartości.

Coraz więcej ludzi ulega trendowi „pogoni za sukcesem”, której główną ofiarą są relacje z najbliższymi. Kontakt z innymi ludźmi zostaje ograniczony i podporządkowany głównemu celowi, jakim jest osiągnięcie zawodowego sukcesu. Wszechobecna rywalizacja zostaje przeniesiona z pola stricte zawodowego na relacje z partnerem. Taka sytuacja jest zaprzeczeniem stanu normalnego, w którym związek przynosi ludziom wzajemną akceptację i wsparcie dla swoich dążeń. Relacje między bliskimi sobie ludźmi powinny przynosić wytchnienie po codziennych zmaganiach, a nie stanowić ich kontynuację.

W przypadku relacji, w której partnerzy są silnie skoncentrowani na samorealizacji zawodowej, może pojawić się problem wzajemnej zazdrości, której powodem są osiągnięcia partnera. To destrukcyjne zjawisko dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn, jednakże w przypadku silniejszej płci wydaje się być coraz powszechniejsze.

Według tradycyjnego podziału ról w rodzinie to mężczyzna jest głównym żywicielem rodziny, a kobieta zajmuje się domem. W przypadku, gdy partnerka realizuje się zawodowo, ma lepiej płatną lub bardziej prestiżową pracę, mogą pojawić się wzajemne napięcia i nieporozumienia. Sytuacja staje się tym trudniejsza, jeżeli mężczyzna, przejściowo lub przez dłuższy okres, nie ma jakiegokolwiek zatrudnienia i to kobieta przejmuje rolę żywiciela rodziny. Bardzo prawdopodobne jest to, że mężczyzna będzie postrzegał taką sytuację jako życiową porażkę, a sukcesy partnerki jako zagrożenie dla swojej pozycji głowy rodziny.

Samoocena mężczyzn jest w dużym stopniu zależna od ich statusu materialnego i pozycji społecznej. Sukcesy zawodowe w większym stopniu niż u kobiet są wyznacznikiem własnej wartości, a co za tym idzie, trudniej jest im zachować dystans do zawodowych niepowodzeń. W przypadku mężczyzn, którzy nie odnoszą sukcesów z życiu zawodowym i nie potrafią znaleźć potwierdzenia własnej wartości w innych sferach życia, osiągnięcia partnerki mogą wywoływać frustrację i złość.

Odnalezienie się w związku, w którym partnerka realizuje się zawodowo, jest nierzadko wyzwaniem dla mężczyzny wychowanego na tradycyjnym podziale obowiązków wynikających z płci – mówi

Elżbieta Kalinowska, psycholog ośrodka Polana. Chcąc zmniejszyć uczucie frustracji mężczyźni często pomniejszają znaczenie sukcesów partnerki, a jej pracę postrzegają jako mało pożyteczną lub jako hobby.

Akceptacja jest jedną z najsilniejszych ludzkich potrzeb. Brak poparcia dla codziennych poczynań, a więc także dla realizacji na polu zawodowym, powoduje, że czujemy się zagubieni i niepewni własnych aspiracji. Wykonywanie obowiązków służbowych przynosi wtedy poczucie winy i stres, zamiast być źródłem przyjemności i satysfakcji.

Zamknięcie się na potrzebę samorealizacji partnera skutkuje wzajemnym oddaleniem i osłabieniem więzi w związku. Aby uniknąć takiego scenariusza, należy zdystansować się nieco do własnych ambicji i spojrzeć na bliską osobą jako na równorzędnego partnera, który ma takie samo prawo do realizacji swych aspiracji. Związek to współpraca na wszystkich polach i nie ma w nim miejsca na konkurencję.

Tekst nadesłany przez Ośrodek Terapii Uzależnień Polana