Proces stawania się mężczyzną w czasie

Poniższy artykuł jest fragmentem mojej pracy pt. „Męskość i inicjacja męska w ujęciu psychoterapeutów Gestalt”, opublikowanej w całości w czasopiśmie „Gestalt”, nr 1,2/2008.

W obecnym czasie możemy zaobserwować rosnące zainteresowanie psychoterapią jako jedną z dróg wzmacniania i wzbogacania własnego rozwoju. Na terapię zgłasza się także coraz więcej mężczyzn, wiedzionych ciekawością siebie, swoich głębszych przeżyć oraz chęcią nadania znaczenia pojęciu „być mężczyzną”.

Spróbuję wskazać w tym rozdziale różne odpowiedzi na pytanie, co musi się stać, w szczególności za sprawą matki i ojca, aby chłopiec mógł się zidentyfikować z męskością oraz jakie są momenty krytyczne w przebiegu rozwoju tej identyfikacji. Z konieczności pominę część ważnych koncepcji i przedstawię ważniejsze według mnie aspekty tworzenia się męskiej tożsamości.

Ogólnie – proces nabywania męskiej identyfikacji podzielę na dwa okresy: przedseksualny i seksualny. Jako przedseksualny uważam okres prenatalny a po narodzinach cały preedypalny. Jako początek okresu seksualnego uważam tzw. fazę edypalną i następne lata, szczególnie okres adolescencji.

Uogólniając, na osi czasu w rozwoju chłopca ku męskości maleje płynnie zakres działania matki a wzrasta ojca. Mówiąc metaforycznie: jest czas spożywania pokarmu przygotowanego przez matkę, karmienia się „mlekiem Sofii” oraz czas pobierania pokarmu od ojca, spożywania „miodu Logosu” (Kobierzycki, 1995, s. 56).

W okresie przedseksualnym chłopiec musi się nauczyć na drodze doświadczania elementarnie ważnych rzeczy: że ma prawo do bycia, istnienia, że może czuć się bezpiecznie na świecie i w więzi z drugą osobą; że jego potrzeby są ważne i ma prawo do ich zaspokojenia, że może poznawać świat, sięgać i odkrywać, kim jest, czuć to, co czuje i być przy tym szanowanym. Aby pozwolić sobie być mężczyzną, trzeba w ogóle pozwolić sobie być. Dokonuje się to głównie na drodze „karmienia się” tym wszystkim, co daje matka. Istnieje ryzyko, że „niedożywiony” mężczyzna będzie oczekiwał od ojca tego, czego nie dostał od matki. W szczególności w okresie prenatalnym swobodny rozwój w stronę męskości jest hipotetycznie zależny od pełnej otwartości i akceptacji rodziców, aby rozwijająca się istota ludzka była tym, kim chce być, zgodnie z kierunkiem, w jakim popycha ją natura. Odwrotnie - zaburzająca może być sama intencja rodzica, by narodził się mężczyzna albo kobieta. Jeśli matka pragnie córki, a po tysiącach lat patriarchalnych tradycji nie jest to dziwne, może nieświadomie zachowywać się kastracyjnie i walczyć z męskością synów (Vedfelt, 1985/2004).

W okresie prenatalnym sytuacja wyjściowa zarodka-mężczyzny jest zgoła inna od punktu wyjścia zarodka-kobiety. Życie kobiety rozpoczyna się od związku z istotą tej samej płci, natomiast mężczyzna na początku swego istnienia jest otaczany, podtrzymywany i całkowicie zależny od istoty płci przeciwnej (Vedfelt, 1985/2004). „Uczy” się, że jeśli chce przetrwać, musi dostosować się do świata płci przeciwnej i jego wartości. Aby uzyskać własną, męską tożsamość, musi oderwać się od świata matki na korzyść męskości, a oderwanie to być może nigdy nie jest całkowite (tamże, s. 43). Kobieta zaś może pozostać na stałe w sferze matriarchalnej, co Erich Neumann, spadkobierca Junga, nazywa pozostaniem w fazie samozachowawczej.

Mężczyzna na poziomie jednostki musi dokonać tego, co na poziomie kultury dzieje się przez tysiące lat: przejścia od matriarchatu do patriarchatu. Neumann przeprowadza paralelę między modelem rozwoju świadomości całego rodzaju ludzkiego a rozwojem świadomości jednostki, a przejście od matriarchatu do patriarchatu jest u niego wyrazem ogólnoludzkiego konfliktu psychicznego o największym znaczeniu (Neumann, 1973a,c za: Vedfelt, 1985/2004).

Co do okresu prenatalnego, Whitmont dowodzi pierwotności żeńskiej natury organizmu już na poziomie fizjologii poczęcia. Wskazuje, że system kobiecy a w szczególności komórka jajowa, jest bierny i receptywny jedynie z pozoru, a system męski jest pozornie aktywny i agresywny, np. miliony plemników energicznie brnących naprzód. Tuż po zapłodnieniu dynamika ulega odwróceniu. Męskie nasienie jest rozpuszczane i unicestwiane przez enzymy komórki jajowej, która buduje z jego składników embrion. W tym sensie, z uwagi na ukrytą i realną działalność sił żeńskich, na samym początku organizm jest według niego zawsze żeński (Whitmont, 1982; za: ALBO albo, 1995/1-4). Takie przekonanie oznacza, że stanie się w pełni mężczyzną wymagać będzie szczególnie dużo energii. Stanowisko to podziela Robert Bly. Na początku naszego preżywota jesteśmy wszyscy płci żeńskiej – stwierdza - i zarodek, którego płeć ma być męska, przechodzi przed przyjściem na świat setki metamorfoz (Bly, 1990/1993, s. 140). Powołuje się na Johna Layarda, który wspomina o dawnej tradycji, według której kamień jako część zbocza jest rodzaju żeńskiego, a staje się męski dopiero po wydobyciu i przeniesieniu na inne miejsce. Mężczyzna symbolizuje to, co jest oddzielone (Layard, 1972, za: Bly, 1990/1993).

Większość badaczy jest pewnie gotowa uznać, że organizm ludzki jest pierwotnie androgyniczny i potencjalnie może się rozwijać w obu kierunkach pod względem cech płciowych, przy czym w obu nierównomiernie. (Różnica między komórką męską i żeńską pod względem wzoru DNA wynosi jedynie 3%.) Jeden kierunek będzie dominujący a drugi sublimujący, w zależności od przebiegu procesu różnicowania płciowego. Istnieje tu wielość stanów pośrednich między męskim a kobiecym. Potem na ten proces nałoży się jeszcze modyfikujące działanie otoczenia, z socjalizacją, wychowaniem, które mogą wzmocnić bądź zneutralizować pierwotną płciowość z wczesnego okresu różnicowania genetycznego (Kobierzycki, 1995).

Niezależnie od tego, w którym momencie ciąży uznamy rozwijającego się człowieka za mężczyznę, niezmiernie istotnym zdarzeniem będzie poród, innym symbolicznie dla dziewczynki niż dla chłopca. Dla chłopca bowiem poród i przecięcie pępowiny to wydobycie się męskości z tła kobiecości i radykalne fizyczne oddzielenie, które pociągnie za sobą dalszą, wieloletnią separację. Zaburzenia tej separacji pojawią się, jeśli rola matki jest albo nadmierna, albo znikoma, lub gdy ta nie ma prawidłowego kontaktu z ojcem (tamże, s. 51). Fakt, że męski płód i noworodek tak długo istnieje w symbiotycznej zależności z macierzyńską kobiecością, powoduje konieczność wieloletniego procesu równoważącego, procesu nasycania się pierwiastkami męskości, by ostatecznie dojrzały mężczyzna, być może w wieku 40 lat, mógł świadomie używać swojej kobiecości bez obawy o utratę podstawy męskiej identyfikacji.

Po urodzeniu, przez pierwsze 3 miesiące ma miejsce okres pełnej symbiozy dziecka z matką. Według niektórych psychoanalityków, kobieta i dziecko przeżywają wtedy niezmącone poczucie pełni. Czas tego prazwiązku bywa nazywany „ciążą poza macicą” czy „ciążą postuteralną” (Neumann, 1973a, Mahler, 1979b za: Vedfelt, 1985/2004). Prawdą jest, że w tym okresie dziecko nie przeżyje bez tzw. obiektu – bez matki. Od charakteru tego związku zależy bardzo wiele – stosunek do własnego życia, przeżywanie siebie i swojego ciała, możliwość przywiązywania się i bycia w relacji, bycia w świecie. Zakłócenia w tym związku mogą spowodować wypaczenia w fundamencie psychicznym rzutujące na całą konstrukcję psychiczną. Ta symbioza musi dla dobra dziecka, zarówno mężczyzny, jak kobiety, zaistnieć (Vedfelt, 1985/2004). Uzyskana ze związku z matką siła i moc będzie chłopcu potrzebna w spotkaniu z męskością.

Wiek ok. 3 miesięcy to czas rozpoczęcia procesu „interwencji imienia ojca”. Zadaniem ojca jest wówczas stopniowe przywoływanie kobiety do siebie, a przez to chronienie matki i dziecka przed złymi konsekwencjami przedłużenia okresu symbiozy. Jeśli np. dziecko jest karmione piersią dłużej niż rok, dzieje się, tak zazwyczaj z własnych potrzeb matki. Ogranicza to dobrze rozumiane ruchy agresywne dziecka i jego sprawczość – czyli jakże potrzebne mężczyźnie zdolności.

Według Freuda, w typowej sytuacji emocjonalnej dziecko rozwija dwie identyfikacje: z matką i z ojcem. Dalsze losy poczucia własnej tożsamości seksualnej i przyszłych wyborów uczuciowych zależą od tego, która z tych identyfikacji ulegnie wzmocnieniu, a która osłabieniu (Danek, 1989). Właśnie ojciec dezintegruje pierwotną identyfikację macierzyńską syna (Kobierzycki, 1995). Jego niezastąpioną rolą jest to, że poprzez swoją obecność „depsychotyzuje” czyli urealnia relację matka-syn, dzięki czemu sprzyja separacji syna od matki i jego autonomii we wszelkich relacjach (tamże, s. 54).

Jeśli matka posiada cechy „matki totalitarnej”, to nie dopuszcza nawet myśli o włączeniu innego mężczyzny w relację z synem. Tworzy wtedy z synem zamkniętą diadę, która hamuje rozwój różnicowania płciowego. Staje się w tej relacji pseudoojcowska, a ojciec zamienia się w symbol nieistnienia, albo obraz ojca kreślony przez matkę staje się zaciemniony, a jego jasna część pochłonięta przez taką matkę staje się źródłem niedowartościowania chłopca jako mężczyzny. Niestety, nawet bardzo niezdrowa relacja matki z synem niekiedy staje się jedyną, która utrzymuje go przy życiu (tamże, s. 53). Koalicja matki z synem może mieć pozory dobrego sojuszu przeciwko seksualności ojca, jego przyziemnemu, realistycznemu punktowi widzenia albo jego deficytom duchowo – intelektualnym. Chłopiec może pełnić wówczas rolę tarczy dzielącą matkę od ojca. Albo też życzeniowe, duchowe projekcje matki na syna będą sprzyjać jego szybowaniu ze świata rzeczywistości, co sprzyja kształtowaniu się syndromu „wiecznego chłopca” – puer aeternus (Vedfelt, 1985/2004). Jak łatwo się domyśleć, ojciec musi sam być wystarczająco osadzony w męskiej tożsamości, aby zapobiec manipulacjom na dziecku. W niektórych sytuacjach ojciec musi interweniować i uwolnić syna z negatywnej sfery matriarchalnej (tamże).

Ewentualny lęk chłopca przed ojcem i męskością wynika z nieprawidłowej relacji matki z synem z powodu jej relacji z ojcem i ma wtórny charakter. Zdaniem psychoanalityków, to matka jest obiektem pierwotnie pozbawiającym męskości (kastrująca matka), a zdemonizowanie postaci ojca w wyobraźni syna jest poważną szkodą, ponieważ bez identyfikacji z nim nie sposób mówić o zdrowej tożsamości męskiej (Kobierzycki, 1995, s. 54). Wspomniany już dwukrotnie termin „kastracja” rozumiem w sposób szeroki. W okresie przedseksualnym kastracja może być represją wobec dobrze rozumianej agresywności, czyli sięgania na zewnątrz, np. eksploracji środowiska. W okresie seksualnym można wspomnieć o dwóch sposobach kastracji matki względem syna: w jednym ograniczanie dotyczy sfery agresji a impulsy seksualne otrzymują przyzwolenie, w drugim hamowane są tak agresywne jak seksualne odruchy. Mówiąc językiem typologii bioenergetycznej, pierwsza sytuacja sprzyja kształtowaniu u mężczyzny charakteru falliczno-narcystycznego a druga żeńsko – pasywnego (Cassius, 1981/1988).

„Interwencja imienia ojca” ma także znaczenie dla przyszłych relacji syna z przeciwną płcią w wieku dojrzewania - mogą być one bardziej adekwatne, jeżeli dziecko uwewnętrzniło wzór różnicowania płciowego z relacji ojciec – matka, nie zaś z interakcji matka – syn (tamże, s. 52).

W wielu podejściach psychoterapeutycznych stwierdza się, że pierwsze trzy lata to okres zdominowany przez stosunek do matki i konieczny, by chłopiec oddzielił się od niej. Niezbędna do tego jest symetryczna wobec matczynej obecność ojca - powinien mieć kontakt fizyczny i emocjonalny z synem od jego urodzenia. W pewnym momencie identyfikacja chłopca z matką powinna osłabnąć, by mógł on czerpać potencjał z identyfikacji z ojcem (tamże, s. 51). Jeśli stosunek do matki nie zostanie prawidłowo rozwiązany w odpowiednim czasie, przejście z matriarchatu do patriarchatu, ze świata matki do świata ojca, będzie utrudnione. Mężczyźnie trudno jest wtedy w pełni rozstać się nie tylko z matką, lecz i z każdą znaną i bezpieczną sytuacją. Neumann wyróżnia matriarchalne fazy rozwoju, w których miejsce męskiej jaźni zajmuje jaźń matczyna oraz patriarchalne, które opierają się na tworzącym się „ja-solarnym” (Vedfelt, 1985/2004). Przejście do faz solarnych przypada na wiek około 4 lat, czyli na początku okresu edypalnego.

W ortodoksyjnej psychoanalizie uważa się, że lęk kastracyjny chłopca powoduje wyparcie pożądania matki i wrogości do ojca oraz przyczynia się do identyfikacji z ojcem. Zakłada to uczucia wrogości, lęku i rywalizacji chłopca względem ojca (Hall, Lindzey, 1978/1998). Bruno Bettelheim uważa, że większości tradycyjnych kultur nie dotyczyła freudowska wersja nienawiści ojciec – syn, że była ona specyficzna dla Wiednia końca XIX wieku oraz że większość plemiennych kultur cechowały relacje ojców z synami oparte na wzajemnym zainteresowaniu i tolerancji (Bettelheim, 1962/1989). Jakkolwiek, w każdej z interpretacji kompleksu Edypa wspólne jest to, że dla jego pozytywnego rozwiązania chłopiec powinien „przegrać” rywalizację o matkę, dostrzec, że rodzice tworzą nierozerwalną diadę seksualną oraz zidentyfikować się z ojcem.

Proces identyfikacji z męskością w obecnej sytuacji społeczno – kulturowej może trwać latami. Warunkiem koniecznym rozpoczęcia procesu identyfikacji chłopca z ojcem i męskością jest pozytywne rozliczenie z macierzyńskością. Zakłada ono zróżnicowanie obrazu kobiecości u mężczyzny, przede wszystkim oddzielenie obrazu kobiety – matki od kobiety – partnerki. Z kolei dalszemu niuansowaniu powinien ulegać obraz matki. Przepracowanie negatywnego kompleksu matki powinno wyłonić tzw. pozytywną animę. W końcu mężczyzna powinien rozbudzić w sobie potencjał bycia „matką dla samego siebie” (Vedfelt, 1985/2004).

Aby identyfikacja chłopca z ojcem mogła być stabilna, musi on zetknąć się z wystarczająco atrakcyjnym modelem męskości. Ojciec powinien dać chłopcu wiele punktów takiej identyfikacji. Podobnie obraz ojca powinien odznaczać się rosnącym zróżnicowaniem i wyodrębnieniem pozytywnych aspektów życia własnego ojca. W ramach rozliczenia z obrazem ojca przekazanym prze matkę czy otoczenie, zadaniem ojca jest ukazać przekonująco, że prymitywne aspekty męskości można poddać obróbce i zintegrować, że męskością można odpowiedzialnie kierować. Obecność ojca sprzyja urealnieniu i kierowaniu się zasadą rzeczywistości. Buduje to jego wiarygodność w oczach syna, a to jest ważne, ponieważ stosunek chłopca do ojca decyduje o jego identyfikacji płciowej, stosunku do własnej męskości i możliwości konstruktywnego rozporządzania swą męskością w przyszłości.

Z identyfikacją z ojcem wiążę się, określone barwną metaforą, przejście z domu matki do domu ojca. Tak, jak wcześniej chłopiec karmił się pokarmem matki, tak od pewnego momentu staje się receptywny na pokarm ojca. Niektórzy uważają, że wymiana miedzy synem i ojcem ma charakter upodabniania, identyfikacji lub naśladowania. Bly uważa natomiast, że dochodzi tu do wymiany materialnej na poziomie komórkowym: Ciało – nie umysł – syna otrzymuje, a ojciec daje ów pokarm, przy czym wymiana ta odbywa się poza świadomością (Bly, 1990/1993, s. 110). Pisze też o konieczności „przestrojenia się” ciała syna z częstotliwości matczynej na ojcowską. W niektórych plemiennych rytuałach inicjacji chłopcy spożywali krew starców jako wyraz prawdy, że ojciec też karmi, też daje pokarm, lecz jego pokarm jest inny. Wejście w świat ojca oznacza w końcu odarcie z iluzji o własnej nieśmiertelności, wyjątkowości, omnipotencji i wystawienie się na wszystko, co niesie prąd życia z nieuchronnością cierpienia, ran i umierania włącznie. Przypomina to kluczowe wartości filozofii i psychoterapii egzystencjalnej.

Metafora „interwencji imienia ojca”, która rozciąga się na cały okres dzieciństwa chłopca, wskazuje na jedną ważną prawdę: w rozwoju męskiej tożsamości nie powinno się pomniejszać roli ojców i przelewać na matki wszelkich odpowiedzialności za deficyty w rozwoju chłopców, zresztą tak samo dziewcząt. To niesymetryczne podejście cechowało i cechuje wiele koncepcji psychoterapeutycznych do dziś.

Aby dostać się do świata mężczyzn, niezależnie czy pragnie go nastolatek, czy przebudzony nagle czterdziestoletni mężczyzna, musi nastąpić zdarzenie określane przez Roberta Bly’a metaforycznie zdobyciem klucza do swojej męskości. Zadanie jest o tyle skomplikowane, że klucz ten znajduje się pod poduszką własnej matki. Zaskakujące może być to, że na całym świecie król oddaje klucz królowej na przechowanie (tamże, s. 22). Zatem znów jesteśmy blisko Freuda. Poduszka ta jest symbolicznym miejscem: leży w łóżku, na którym zostaliśmy powołani do istnienia.

Michale Meade twierdzi, że poduszka to miejsce, pod którym matka chowa swoje nadzieje związane z synem (za: Bly, 1990/1993, s. 22). Zaś R. A. Johnson (1989) powiada, że syn nie może wyrosnąć na pełnego mężczyznę i nie zawieść przy tym w jakiś sposób oczekiwań matki. Jak jednak zdobyć ów klucz? Z pewnością nie atakiem na matkę, ani nie prośbą skierowaną do matki, aby klucz oddała. Jedynym sposobem wejścia w posiadanie tego klucza jest wykraść go. Autor Żelaznego Jana nie wskazuje wprost, co jest psychologicznym bądź życiowym sposobem odzyskania swego klucza, sugeruje jednak wyłączyć sposoby „demokratyczne”. Odkrycie indywidualnego znaczenia kradzieży klucza jest jednym z najpoważniejszych zadań dla adepta rozwoju ku męskości.

Autor: Karol Furmanik, psycholog, psychoterapeuta, http://www.psychoterapia.pro

Bibliografia:

1. Bettelheim Bruno, Rany symboliczne, rytuały inicjacji i zazdrość męska, 1962/1989, Czytelnik.
2. Bly Robert, Żelazny Jan, 1990/1993, Rebis.
3. Cassius Joseph, Bioenergetyczna typologia charakteru, 1981/1988, w: Bioenergetyka, Antologia, 1988, Politechnika Wrocławska.
4. Danek Danuta, Ludzkie, międzyludzkie, 1989, w: Bettelheim Bruno, Rany symboliczne, rytuały inicjacji i zazdrość męska, Czytelnik.
5. Dudek Zenon Waldemar, Psychologia Małego Księcia, w: ALBO albo, (Puer Aeternus), 1997/1-2, Eneteia.
6. Kobierzycki Tadeusz, Dynamika męskiej tożsamości, w: ALBO albo, (Anima Animus), 1995/1-4, Eneteia.
7. Vedfelt Ole, Kobiecość w mężczyźnie, 1985/2004, Eneteia.
8. Whitmont E. C., Powrót bogini, 1982/1995 w: ALBO albo, (Anima Animus), 1995/1-4, Eneteia.
9. R.A. Johnson, ON – być mężczyzną we współczesnym świecie, Santorski & CO

Udostępnij artykuł

Skomentuj

O nas

Serwis o tematyce psychologicznej istnieje od 2005 roku. Do 2015 roku serwis funkcjonował pod adresem psychologia.apl.pl. W 2015 roku opiekę nad serwisem przejęła Fundacja Libertus. Zmienił się adres strony na psychologiawsieci.pl. Zapraszamy do kontaktu i współpracy. Zależy nam na rzetelnym i niezależnym dziennikarstwie.

Newsletter

Chcesz być na bierząco? Zapisz się do naszego newslettera