W swojej praktyce terapeutycznej coraz częściej spotykam się z określeniem, że depresja to typowo kobieca choroba. Oczywiście na depresję nie chorują wyłączenie kobiety, jednak w porównaniu z mężczyznami, procentowo więcej kobiet cierpi z powodu tej choroby. Potwierdzają to wyniki badań prowadzonych w Stanach Zjednoczonych, które wykazują, że rocznie na depresję zapada 12 mln kobiet i 6 mln mężczyzn. Z jakich, więc powodów na depresję chorują częściej kobiety niż mężczyźni?


Współcześnie sposób w jaki żyjemy różni się znacząco od tego w jaki sposób żyły nasze babcie i prababcie. Żyjemy bardzo szybko i intensywnie. Każda z nas pełni w życiu kilka ról. Większość z nas jest aktywna zawodowo, jesteśmy żonami/partnerkami, matkami i przyjaciółkami. Każda z tych ról jest związana z różnego rodzaju wymaganiami i obowiązkami, za które jesteśmy odpowiedzialne. Każdego dnia żyjemy pod presją czasu i ciężaru zadań. Z tego powodu doświadczamy dużego napięcia i stresu.

W życiu codziennym używamy często mechanizmu wyuczonej bezradności. Jest to poczucie, że nasz wpływ na sytuację jest nieefektywny. W związku z tym uczymy się oczekiwać obniżonej kontroli na naszą przyszłość. Te oczekiwania prowadzą do apatii, przygnębienia, lęku, zmęczenia, wrogości, a ostatecznie do depresji. Większość z nas w dzieciństwie, nie miała sprzyjającego środowiska do tego, by swój smutek wyrażać w zgodzie z sobą, z takim natężeniem z jakim potrzebowałyśmy czy w relacji z kimś znaczącym dla nas. W rezultacie zamykałyśmy się w swoim pokoju i w kąciku cichutko łkałyśmy, żeby nikt nie usłyszał i nie zobaczył naszych łez. Z czasem nauczyłyśmy się tak kontrolować smutek, że przestałyśmy go do siebie dopuszczać.

Podobnie było ze złością. Czy powiedzenie „złość piękności szkodzi” nie brzmi jakoś znajomo? W dzieciństwie nie wiele z nas miało prawo do tego, by wyrażać swoją złość w obecności najbliższych. Nauczyłyśmy się na przestrzeni lat zamieniać agresywne impulsy na smutek, a skumulowaną i stłumioną złość przemieniać w smutek. Gdy w dzieciństwie doświadczamy sytuacji zaprzeczenia istnienia naszych potrzeb i tego jakie jesteśmy, tracimy stopniowo poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Tworzymy przy tym obraz przyszłości, która będzie odwrotnością tego co spotkało nas w dzieciństwie. Dziewczynka nie mająca prawa do wyrażania uczuć wyobraża sobie, że spotka w życiu mężczyznę, który przyjmie ją z całym pakietem jej niewyrażonych dotąd uczuć. Tworzy tym samym iluzję, by móc dalej żyć. Jednak wcześniej czy później ta iluzja się rozpadnie. Bardzo prawdopodobne jest, że gdy do tego dojdzie pogrążamy się w depresji z poczuciem beznadziejności.

Kolejnym ważnym aspektem naszego życia jest relacja. Jeżeli nasza relacja z mężem lub partnerem jest pozbawiona intymnej i opartej na zaufaniu wymianie to doświadczamy samotności. Stąd już krótka droga do depresji. Badania potwierdzają, że matki, które wychowują samotnie dzieci, trzy razy częściej chorują na depresję, niż kobiety zamężne. Podobnie jest z kobietami, które się rozwiodły. W tej grupie odsetek zachorowalności na depresję jest również wysoki.

Szukając odpowiedzi na pytanie z jakiego powodu depresja nazywana jest kobiecą chorobą, nie sposób pominąć naszej biologii. Organizm kobiety został stworzony w taki sposób, że 75% z nas odczuwa syndrom napięcia przedmiesiączkowego. Jego przyczyną mogą być wahania hormonów, których doświadczamy podczas trwania cyklu menstruacyjnego. Jesteśmy wtedy bardziej drażliwe, szybciej się męczymy i jesteśmy bardziej emocjonalne. Dodatkowo doświadczamy fizycznego bólu, który niejednokrotnie utrudnia nam codzienne funkcjonowanie.

Ważnym ale też trudnym okresem w życiu kobiety jest czas 9 miesięcy ciąży. W tym okresie kobiecie towarzyszą liczne zmiany hormonalne, które mogą prowadzić do depresji. Wbrew powszechnej opinii objawy depresyjne występują u 30% kobiet będących w ciąży. Pojawiają się na początku ciąży, ustępują w drugim trymestrze i nasilają się ponownie przed porodem. Zwykle zapowiadają depresję po porodzie czyli tzw. baby blues, który występuje u 80% kobiet. Jego objawy pojawiają się kilka dni po porodzie (w 5-ej dobie mają miejsce największe wahania hormonalne) i trwają do 14 dni. Objawy są zwykle łagodne, jesteśmy wówczas bardziej płaczliwe i czujemy się niepewnie. Potrzebujemy czuć się otoczone troską oraz opieką przez partnera/męża i najbliższych. Z zasady baby blues nie wymaga leczenia, zdarza się jednak, że przeradza się w depresję poporodową, która dotyczy 10-15% kobiet.

Objawy tego rodzaju depresji mogą narastać w ciągu miesiąca po porodzie. Depresja poporodowa ma wówczas wpływ na kształtowanie się relacji matka z dzieckiem oraz funkcjonowanie systemu rodzinnego. Ten typ depresji ma podobny przebieg do tych, które doświadczają kobiety po poronieniu lub aborcji. Niezbędna jest wówczas pomoc psychoterapeuty. Kolejnym aspektem jest bezpłodność kobiety i niechciana ciąża, które również są czynnikami prowadzącymi do stanów depresyjnych. Ponadto wśród kobiet przeżywających okres menopauzy 30 % z nich również choruje na depresje. Może być to spowodowane obniżeniem estrogenu w organizmie lub trudnością w zaakceptowaniu przemijania i zamknięciem rozdziału w którym byłyśmy płodnymi kobietami. Jednym słowem pogodzeniem się ze starością.

Na przełomie ostatnich dwudziestu lat dokonały się znaczne przemiany kulturowo – społeczne dotyczące tego w jaki sposób powinna funkcjonować w życiu kobieta. Nie jest to jasno określone, jednak presja ze strony środowiska tj. rodziny, przyjaciół i znajomych jest stale odczuwalna. Aktualnie kobiety wychodzą z typowo przypisanych do ich płci, ról. Nie są już tylko kobietami – matkami czy kobietami – żonami, ale są również kobietami decydującymi się na intensywny rozwój zawodowy i osobisty. Pogodzenie jednak tych kilku ważnych dla kobiety ról, niesie ze sobą wiele trudności i zagrożeń.

My kobiety starając się funkcjonując w tych kilku rolach nie słyszymy od swoich mam czy babć jak to zrobić by pogodzić je w dobry sposób. Od innych osób też nie dostajemy gotowej recepty na to jak osiągnąć równowagę i być spełnioną kobietą w realizowanych przez nas rolach. Według mnie ” wyrobienie się ” we wspomnianych rolach w 100% nie jest możliwe. Wymagania są zbyt duże, a lista niekończących się obowiązków związanych z funkcjonowaniem w każdej z ról przerasta nasze możliwości.

Zwykle jesteśmy bardzo ambitne i staramy się sprostać wymaganiom, które stawia przed nami życie. By to zrobić dobrze, musimy się odciąć od swoich uczuć i emocji. Głównie od smutku, złości, frustracji, gdyż ich odczuwanie uniemożliwiło by nam „wyrabianie się” w naszych obowiązkach wynikających z ról. Oprócz tego pomijamy sygnały z naszego ciała, które mówią o naszych potrzebach, takich jak: zmęczenie, napięcie czy ból. Stawiamy siebie na końcu naszej codziennej listy zdań i nie dbamy o to by zapewnić sobie odpowiednią ilość odpoczynku czy relaksu w ciągu dnia. Odcięcie od emocji i pomijanie sygnałów z ciała, mówiących o potrzebach jest najprostszą drogą do depresji.

Jaka jest więc recepta na to aby w XXI wieku kobieta mogła być żoną/partnerką, matką, kobietą przedsiębiorczą i dbającą o własny rozwój osobisty? Drogą dla każdej kobiety do osiągnięcia równowagi w pełnieniu tych ról jest świadomość. Psychoterapia Gestalt umożliwia rozwój świadomości oraz doświadczanie bycia w kontakcie ze swoimi uczuciami, cielesnością i potrzebami. Umożliwia również rozwój świadomości w zakresie dbania siebie i budowania wspierających relacji z innymi ludźmi. Świadomość oraz dobry kontakt ze sobą i otoczeniem są czynnikami, dzięki którym kobieta może osiągnąć równowagę.

Nasze zdrowie i szczęście jest możliwe dzięki pozwoleniu sobie na świadome przeżywanie pojawiających się w nas uczuć. Jesteśmy wówczas spójne ze sobą i z naszym przeżyciem w danej chwili. Ważne jest również by nie pomijać sygnałów płynących z ciała, pozwolić sobie na odpoczynek, wieczór tylko we dwoje czy spotkanie z koleżankami. Dzięki temu dbamy o siebie, czujemy się ważne i spełnione. Gdy jesteśmy uważne i świadome obszarów własnej emocjonalności, cielesności, kondycji czy sposobu funkcjonowania nie ma możliwości bagatelizować symptomy oraz niepokojące sygnały mówiące o zbliżającej się depresji. Sposób bycia, którego można się nauczyć uczestnicząc w terapii Gestalt jest drogą do tego by być w kontakcie ze sobą i stać zdrową kobietą.

Mam wrażenie, że my jako kobiety, mamy bardzo wiele okazji i możliwości, by w różnych momentach swojego życia zachorować na depresję. Dlatego w swoim życiu i praktyce terapeutycznej zachęcam bliskie memu sercu kobiety do tego, by dbały o siebie, swoje potrzeby, samopoczucie, czas na odpoczynek, relaks, relacje z mężczyznami i kobietami, by otaczały nas osoby, które chcą dzielić z nami nasze troski oraz radości. Sięgajmy przy tym po wsparcie, celebrujmy piękne chwile i żyjmy pełną piersią, czego Wam i sobie życzę.

Joanna Tworek
– certyfikowana psychoterapeutka ITG, psycholog

Wrocławski Ośrodek Gestalt
Terapia – Rozwój Osobisty – Edukacja
www.wroclaw-gestalt.pl
tel. 512 199 522
wroclawskiosrodekgestalt@gmail.com