Radość, bliskość, czas spędzony z rodziną przy suto zastawionym stole. Powszechnie uważa się, że Święta to szczęście nas wszystkich. Jest inaczej. Dla niektórych „przyjaciółka anoreksja” stoi na drodze do radości. Anoreksja to choroba śmiertelna. Głodówka, skrajne wyniszczenie organizmu, niezdolność normalnego, harmonijnego funkcjonowania psyche i somy. Niedojrzałość. Lęk. Kontrola. Nieustanne myślenie o jedzeniu. Anoreksja.


Czy osoby zasiadające do świątecznego stołu razem z anorektyczką, rodzina, przyjaciele mogą jej (jemu) pomóc w walce z chorobą?

16 grudnia świat dowiedział się o śmierci 31-letniej Brytyjki, Kate Chilver, która zmarła z powodu wygłodzenia organizmu. W ostatnich dniach młoda kobieta ważyła około 30 kilogramów. Jej ciało było tak wychudzone, że krew nie mogła już dopływać do narządów. Ostatnie miesiące Kate była karmiona wyłącznie przez kroplówkę. Na anoreksję leczyła się od 12 roku życia. Mimo terapii i pobytu w szpitalu nie udało się uratować jej życia. Przypadek młodej Brytyjki wstrząsnął opinią publiczną. Jest to druga, po Isabel Caro, tak głośna sprawa dotycząca anoreksji. Niestety statystyki są przerażające.

Zachorowalność na anoreksję rośnie, nie ma jednak rzetelnych danych, pokazujących, ile procent społeczeństwa cierpi z tego powodu. Nie wszyscy bowiem szukają pomocy terapeuty, psychiatry czy psychologa. Świadomość anoreksji w naszym społeczeństwie jest nadal niewystarczająca. Nie jest to także temat medialny. W przeciwieństwie do coraz to nowych diet odchudzających. Niewiedza w tym zakresie często jest głównym powodem nieudzielania pomocy chorym we wstępnej fazie chory – gdzie najłatwiej poradzić sobie z nadchodzącą tragedią. Istotna wydaję się być także zmiana mentalności społeczeństwa, o co bardzo trudno – biorąc pod uwagę przekazy medialne, że tylko chude jest piękne i pożądane.

Anoreksja jest chorobą, gdzie procent śmiertelności jest stosunkowo wysoki, 5% chorych umiera albo w skutek wygłodzenia organizmu, albo – samobójstwa. Istotnym głosem w debacie na temat

anoreksji jest opowiadanie „Sandra K.” Manueli Gretkowskiej, wydane razem z innymi utworami pisarki pod wspólnym tytułem „Namiętnik”. Jest to historia młodej, przedsiębiorczej i niezwykle ambitnej kobiety. „Nie mam na nic czasu. Wracam z roboty o 21-22 i padam spać. Nie oglądam nawet telewizji. Włączam i zasypiam. Czuję się wtedy spokojniej, jakby ktoś był w pokoju i czuwał przy mnie.” Sandra jest osobą popularną, ale niezwykle samotną. Jej życie to jej praca.

Nie znajduje czasu dla siebie, swoich zainteresowań. Po za kolejnymi dietami, ćwiczeniami oczywiście, to jej główne hobby. Żyje z dnia na dzień, goniąc ciągle za czymś nowym, nie w pełni określonym. Relacje, które łączą ją z otoczeniem są powierzchowne, otaczających ją ludzi trzyma dystans, jest obserwatorem życia, nie bierze w nim czynnie udziału.

„Czekam na telefon od Wojtka. Waruję przy słuchawce jak pies przy kości. Kiedy w końcu dzwoni, pilnuję się, żeby nie piszczeć z radości.” Sandra nie pozwala sobie na okazywanie uczuć, emocji, boi się otworzyć, woli więc trzymać na dystans mężczyznę, na którym jej zależy. Nawet nie wiadomo czy sama siebie dobrze rozumie. Nie chce na nikim się zawieść. Świat i innych ludzi postrzega przez pryzmat własnej osoby, co świadczy o niedojrzałości. Zachowuje się jak małe dziecko, które uważa, że każda kłótnia rodziców jest wynikiem jej niewłaściwego zachowania.

Z czasem obsesja Sandry na temat zdrowego stylu życia zaczyna się niepostrzeżenie przeradzać w uzależnienie. Problemy dermatologiczne tłumaczy sobie nadmiernym spożywaniem tłuszczy i cukrów, zaczyna więc ograniczać swoje posiłki. „Nareszcie dochodzę do swojej normalnej wagi. 52 kilo. Tyle ważyłam na wyborach miss Kielc. Pryszcze zniknęły. Chyba nie mogę być gruba: tłuszcz odkłada mi się wtedy w wągrach i przez nie wycieka. Jem teraz wyłącznie owoce i warzywa. Żadnego alkoholu, zup, białego pieczywa, klusek.” Losy Sandry są typowym obrazem rozwoju choroby.

„Anoreksja jest rodzajem uzależnienia, uzależnienia od jedzenia, które powoli przejmuje kontrolę nad całym życiem – mówi Anna Karny, psycholog z Ośrodka Polana – Osoby chorujące nie zauważają, gdy jedzenie staje się centrum ich życia. Emocje, nastrój, samopoczucie są zależne od tego czy anorektyczka zje, czy nie. Ścisła kontrola nad przyjmowanymi pokarmami pozwala pozbyć się wewnętrznego napięcia.” Sandra odczuwa początkowo przypływ sił, w początkowej fazie choroby niejedzenie albo spożywanie małych ilości jedzenia rozładowuje jej napięcie, dodaje energii.

Chory wcale nie zauważa postępującego problemu, czuje się nawet znacznie lepiej niż wtedy, kiedy jadał normalne posiłki. „Moje życie jest wspaniałe. Takie lekkie, bez problemów. Wyrzuciłam stare meble. Zostało japońskie łóżko i kwiaty.

W kuchni stół, jedno krzesło. W szafkach czysto. Żadnych tłuszczów, kalorii. Świeże owoce, soja, serek. Dziesięć deko soi zawiera więcej białka niż zupa z drugim daniem i deserem. Przy moim wzroście powinnam ważyć 55 kilogramów. Jestem drobnokoścista, więc 48 kilo to w sam raz. Nie zaszkodzi zjechać do 45 – kilka nieostrożnych chapnięć i jesteśmy przy pięćdziesięciu. Znalazłam świetną książkę: Leczenie głodówką. Przez tydzień słodzona woda, i człowiek jest czysty, nowo narodzony.

Muszę zlikwidować ostatnią fałdę tłuszczu na brzuchu. Pojawia się, gdy robiąc skłon dotykam rękoma podłogi. Nadal nie mam okresu. Nie martwię się tym. Czułam się jak szmata, nasiąkająca krwią. Co miesiąc wykręcało mnie w bólach, wyżymało krew.” Dla anorektyka nie istnieje granica chudości, jego postrzeganie własnej osoby jest całkowicie zaburzone. W lustrzanym odbiciu nie dostrzega osoby nadmiernie wychudzonej, wręcz przeciwnie.

Manuela Gretkowska wprowadza czytelników w świat osoby uzależnionej od jedzenia, której działania autodestrukcyjne prowadzą ją na skraj przepaści. Gretkowska nie komentuje zachowania Sandry, patrzy z boku, wszystko przedstawia bez emocji. Opowiadanie skupia się na samym przebiegu choroby, nie wskazuje bezpośrednio jej źródła. Mimo to czytelnik może domyślić się, że Sandra jest osobą niedojrzałą emocjonalnie, samotną, która nie umie budować relacji z drugim człowiekiem. Jej uwaga skupia się na sobie, na świat patrzy przez pryzmat własnej osoby. Tym dotkliwiej odbiera wydarzenia negatywne, obwiniając się za rzeczy, które faktycznie są całkowicie od niej niezależne.

„Niejedzenie daje jej poczucie panowania nad swoim życiem. Jest to ta dziedzina, w której w końcu to ona może kontrolować – mówi Anna Karny – Anorektyczka na początku swojej choroby nie chce pomocy, ponieważ czuje, że uzależnienie daje jej siłę, nie chce aby ktokolwiek jej to odebrał. Z czasem kiedy choroba przejmuje kontrolę nad nią, chce pomocy i zdarza się , że sama zaczyna jej szukać. Nie daje sobie rady w życiu, gdzie główne i najważniejsze miejsce zajmuje jedzenie.

Ciągle o nim myśli, przeżywanie poczucia winy z powodu zjedzenia czegoś jest coraz bardziej dotkliwe. Nie jest w stanie się skupić na czymkolwiek i prowadzić normalnego życia, chodzić do pracy czy myśleć o założeniu rodziny. W miarę trwania choroby coraz trudniej się ją leczy, ponieważ mechanizmy uzależnienia są coraz silniejsze. Coraz bardziej dokucza im samotność, a przecież tak bardzo boją się bliskości innych ludzi. Osoba uzależniona od jedzenia podporządkowuje swoje życie chorobie. Nie wie jak bez niej żyć.”

Anoreksja nie jest chorobą cywilizacyjną, to prawda. Ale jest chorobą, o której powinno się więcej mówić. Problem uzależnień w naszym kraju jest nadal tematem niewygodnym. Tymczasem warto

zwrócić uwagę, że szansa stabilizacji stanu chorego, zawsze zależeć będzie od reakcji otoczenia. Nieustanne ukrywanie się, udawanie wcale nie wpływa pozytywnie na stan zdrowia osoby uzależnionej. W wypadku anoreksji szczególnie ważna jest postawa rodziny i bliskich, która może wpłynąć na decyzję o podjęciu leczenia. Im szybciej, tym większa szansa. Anoreksji może towarzyszyć depresja, charakteryzująca się skłonnościami do samookaleczania oraz do samobójstwa.

To pokazuje jak ważne są rozmowy o anoreksji. Żeby wreszcie przestała ona być tematem tabu. Anoreksję, jak i inne uzależnienia (alkoholizm, narkomania), może być trudno zrozumieć osobie zdrowej, ale z pewnością będzie mogła ona pomóc. Musi jednak mieć świadomość choroby, a do tego niezbędna jest edukacja społeczna.

Ośrodek Terapii Uzależnień „Ośrodek POLANA”