Możesz być sobie najbliższy. Totalnie zatopiony w centrum, bez uwarunkowań i starych pokładów energii. Zbyt często odwracamy się od swego wnętrza, brak nam ugruntowania w jakże bogatym jestestwie. Najgorsze jest to, że zapominamy, co to znaczy ufać sobie, polegać na własnej mądrości i miłości wypływającej z głębi istoty.


Kiedy powoli zaczynasz odkrywać siebie, stykasz się z prawdziwą rzeczywistością, z czymś niepowtarzalnym, wiecznie tajemniczym. To może przerażać.

Początkowo masz wrażenie, że dryfujesz na otwartym morzu i brak Ci poczucia bezpieczeństwa. Poddanie się sobie, zaprzestanie walki to ryzyko. Jednakże w tej walce może zginąć tylko iluzja, fałszywe ja. Medytacja, bycie samemu, opłaca się. I to jest naturalny stan każdej jednostki. Być świadomym siebie, nauczyć się być ze sobą to przepustka do nowych możliwości, lepszego funkcjonowania także z innymi. Wieczna podróż, która nigdy się nie kończy, nie powinna przerażać. Możesz być ciągle wyżej i wyżej, przekraczać, ale nie innych tylko wciąż siebie. Kiedy jesteś sam, medytujesz, nie ma ego, nie ma się z kim nawet porównywać. To święta chwila, którą szkoda zaprzepaszczać. Przeżyj swoją samotność. Nie oznacza to, że masz uciekać od innych, chodzi o to, żeby czuć się wspaniale ze sobą.

Nie będzie to egoizm, śmiało możesz kochać siebie, ubóstwiać chwile, kiedy trwasz w ciszy. To wznosi nas na wyżyny świadomości.

A co z zaufaniem?

Zaufaj, że jesteś tym, który sam siebie prowadzi. Możesz mówić wszystko, nigdy nie wyśmieje. Dobrze o tym wiesz. Nagromadzony wstyd, pogarda, nienawiść do siebie, nie pozwala na pełnię zaufania. Kiedy nienawidzisz, nie potrafisz przebywać ze sobą, a tym bardziej
w czystych relacjach z innymi. Cały konflikt i chaos polega na rozerwaniu człowieka, między światem wewnętrznym a zewnętrznym. Umiejętność przebywania samemu, akceptacja i miłość przeniosą się na rzeczywistość zewnętrzną. Kiedy jesteś sam, ego wariuje. Ciągle szuka, pamięta, powstało z relacji z innymi istotami.

Możesz być w centrum swojej głębokiej samotności, to najpiękniejsza medytacja. Z początku ryzykowna, bolesna, nawet śmiertelna, pozwala wzrosnąć, dotknąć nieskończonego istnienia. Cokolwiek robisz, rób to świadomie. Jesteś sam, w sobie a to prawdziwe błogosławieństwo. Ciesz się także z relacji z innymi. Obserwuj, w jakiej jesteś ze sobą. Tańcząc, biegnąc czy robiąc coś innego patrz, co Ci przeszkadza. Uwolnij się od wszystkiego, co blokuje Cię na totalność przeżywania. Przełam ograniczenia, cały wstyd okrywający Cię od najdawniejszych czasów. Możesz zrobić przy sobie wszystko, bez lęku, wstydu i poniżenia. Kiedy zatapiasz się, kochasz siebie, całe ego nagle znika, wszelka duma upada.

Im bardziej ufasz sobie i kochasz w każdej chwili życia, tym więcej piękniejszych sytuacji przyciągasz. Czujesz się dobrze, coraz lepiej
i lepiej, wtedy i świat Ci sprzyja. Nic, co robisz nie jest poniżeniem
i upadkiem. Stań się świadom swojej samotności. To Twoja rzeczywistość, której nie da się uniknąć. Inaczej byłaby to ucieczka. Nawet jak odkryjesz w sobie jedynie ciemność, wejdź w to. Każde takie działanie zbliża do poznania. Wiecznego poznania i rozwoju. Otwórz się przed sobą i zaufaj. Rozmowa ze sobą, przyznanie się do wszystkiego to pierwszy krok do akceptacji, i miłości. Od tego warto zacząć. Pokochaj siebie, abyś pokochał innych. Tak samo jest z zaufaniem.

Nie pozostańmy obcy dla samych siebie. Samotność to nie strach, to nie smutek. Różni się, bowiem od osamotnienia. To najpiękniejsze doświadczenie, nie zamknięcie, nie izolacja. Narodzi się spokój, miłość
i wszystko inne, czym będzie można się podzielić. Upadnie osobowość, która powstała w tłumie, dlatego samotność kojarzona jest ze śmiercią. Powstanie jednak ktoś odważny, naturalny i prawdziwy.
Poznał w pewnym stopniu siebie. Nic już nie jest takie jak przedtem. Twoja samotność nie musi oznaczać porzucenia ludzi i świata, to Twoja boskość i droga do spełnienia.

Autor artykułu: sajanka – studentka psychologii